!!! Czekamy na wszelkie relacje z obchodów "Dni Kiełczowa" od ich uczestników. Zamieścimy je na tej stronie. Jesteśmy wdzięczny za wszelkie opinie, zarówno pozytywne jak i negatywne. Przesyłajcie także zdjęcia. Do waszej dyspozycji jest adres: admin@kielczow.com !!!
Opis przebiegu pierwszego dnia obchodów ukaże się wkrótce.
Drugi dzień obchodów "Dni Kiełczowa" stał pod znakiem festynu rodzinnego. Już wczesnym rankiem było pewne, że pogoda będzie piękna. Widać było także poruszenie w "centrum" Kiełczowa, gdzie co chwile dało się słyszeć pytania: "Wiesz coś o festynie, o której, gdzie ?" Mogło to oznaczać tylko to, że ludzie w naszej miejscowości są spragnieni jakichkolwiek wydarzeń.
Ok. godziny 10.30 pojawiła się w Kiełczowie orkiestra dęta, która można powiedzieć zapoczątkowała obchody "dnia drugiego". Sam festyn wystartował oficjalnie koło godz. 15.00. Oczywista już dużo wcześniej pojawili się potencjalni uczestnicy.
Ok. 15.20 na scenę weszli tancerze zespołu tańca " Flex" a potem Szkoły Tańca "Kijkowski". Już wtedy na boisku było ok. 500 uczestników festynu. Z każdą chwilą pojawiało się ich coraz więcej.
Po godzinie 16.00 na murawie było już całkiem tłoczno. Praktycznie wszystkie miejsca siedzące (ogródek piwny) były obsadzone, a wokół boiska, gdzie miały swoje miejsca stragany z różnościami kłębiło się mnóstwo ludzi. Cieszy fakt, że wielu przybyło tu z rodzinami. Dzieci oczywiście "musiały" skorzystać z atrakcji, jakimi były m.in. dmuchany zamek czy dmuchana zjeżdżalnia. Dla starszych zarezerwowano miejsce na placu zabaw przy szkole, gdzie zorganizowano "małpi gaj". Można było m.in. przejść po linie czy zjechać z drzewa. Zorganizowano też konkurs na wchodzenie na kolejno ustawiane pod sobą skrzynki po napojach.
Zresztą konkursów było więcej. Nie mogło zabraknąć loterii fantowej, w której każdy los wygrywał oraz dodatkowo brał udział w losowaniu nagrody głównej - roweru górskiego. Jako, że losy kosztowały zaledwie 2 PLN - panie je sprzedające maiły ręce pełne roboty.
Także sponsorzy imprezy nie zawieli. Np. firma "Intelkom" z Kiełczowa ufundowała nagrody w postaci programów antywirusowych dla trzech osób, które znały odpowiedzi na zadane pytania. Pytania nie były trudne, choć ostatnie wprawiło w zakłopotanie chcących wygrać nagrodę. Firma "Żagiel" z Wrocławia postawiła na trochę inne rozwiązanie. Poprosiła uczestników festynu o wypełnienie ankiety. Wśród nich wylosowano później atrakcyjne nagrody, m.in. odtwarzacz DVD.
Kiedy jedni stali w kolejkach po losy loterii lub w zamiarze zakupu czegoś do picia lub jedzenia - inni spędzali czas z dziećmi, które to m.in. wzięły aktywny udział w mini teatrzyku zorganizowanym przez Pana Stanisława Wolskiego. Przebrany za klowna przyciągnął na swój występ sporą grupkę maluchów. Razem z nim śpiewały, a niektóre wystąpiły na scenie. Szkoda, że zabrakło innych atrakcji dla dzieci.
Po 17.00 nastąpiło oficjalne otwarcie festynu i przedstawienie przybyłych gości. Następnie na scene wkroczyła Edyta Nawrocka, która swoim śpiewem uświetniła obchody "Dni Kiełczowa".
Po występie Edyty Nawrockiej z opóźnieniem na scenę wszedł zespół muzyczny, który grając znane stare jak i nowe szlagiery wciągnął w zabawę wielu uczestników festynu. Część z nich tańczyła lub śpiewała chociażby za sprawą wypitych trunków.
Cały czas można było także kupić co nieco na stojących straganach, a także, co ciekawe zobaczyć broń, która jest w posiadaniu Bractwa Kurkowego z Jelcza-Laskowic oraz z kompozycjami kwiatowymi pochodzącymi z otwieranej z dniem 1 października 2007 r kwiaciarni w Kiełczowie. Nie zabrakło także przedstawicieli Straży Pożarnej z ich wozem bojowym.
W dniu festynu jak i jeszcze przez 3 tygodnie można oglądać część zdjęć z kolekcji Pana Sławomira Szreka. Są one wystawione w holu Szkoły Podstawowej. Mamy nadzieje, że pojawi się ich znacznie więcej. Szkoda także, że Pan Sławek nie wystawił żadnych zdjęć bezpośrednio związanych z Kiełczowem.
Na festynie pojawiło się naprawdę wiele osób. Według szacunków koło 2000 a może i więcej. Ludzie spragnieni imprez na lokalnym podwórku byli zachwyceni. Trzeba przyznać, że organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Szkoda jedynie, że nie wypalił balon, który był zapowiadany, a który przyciągnął na festyn wielu chętnych choćby do krótkiego lotu.
Trzeba jednak przyznać, że impreza się udała i wielu uczestników wracało do domów zadowolonych i z dużo lżejszymi portfelami.
Mamy nadzieję, że pomimo wielu przeciwnościom i trudnościom przy organizacji - w przyszłym roku będziemy mogli liczyć na podobne wydarzenie - na równie dobrym, a może i lepszym poziomie.